rok temu
Ta opinia jest mocno zaległa. I o mały włos zapomniałbym całkowicie, że miałem ją napisać, natomiast dzisiejszy dzień mocno mi pokazał, że trzeba. Mój syn chodził na treningi w ubiegłym sezonie i na początku było całkiem nieźle. Fajny, otwarty trener Mariusz, który potrafił zachęcić bardziej nieśmiałych chłopców (w tym mojego syna) do uczestnictwa i zaangażowania. Czuliśmy, że nasze dziecko ma szansę złapać bakcyla piłki nożnej.
A potem nastąpiła zmiana trenera i za pracę z dziećmi zabrał się pan (wtedy) wiceprezes klubu. Zaczęło się uznaniowe rozdawanie kart z piłkarzami, ale tylko dla tych dzieci, które spełniały oczekiwania trenera. Zaczęła się presja na słabszych (a wtedy to były dzieciaki w wieku 6 lat) i budowanie toksycznych relacji w drużynie poprzez np. publiczne obwinianie mojego dziecka (choć nie tylko jego), że "koledzy z drużyny nie mogą nie niego liczyć". Dla chłopca, który ma trudności z wejściem w relacje rówieśnicze, a który chciałby akceptacji swojej drużyny to była zbyt duża presja. Raz, czy drugi zareagował emocjonalnie, za co został nazwany przez trenera "ciepłym". Takie sformułowanie padło również w bezpośredniej rozmowie z moją żoną. Wystarczyły 2-3 treningi, żeby okazało się, że nagle nasz syn znalazł się pod opieką kogoś, kto zaszczepia w sześciolatkach piętnowanie kolegów z drużyny, którzy potrzebują wsparcia, a nie krytyki. A gdy Ci okażą emocje, to nazywa się ich "ciepłymi", a taka postawa nie zasługuje na kartę z piłkarzem. Dla mnie to jest przerażające. I bardzo się cieszę, że to moja żona rozmawiała z tym panem, bo nie wiem, czy bym był w stanie się opanować słysząc coś takiego.
Finał był taki, że nasz syn trafił w o wiele bardziej przyjazne miejsce, gdzie większą wartość przywiązuję się do zdrowej rywalizacji i ducha sportu. I zapomniałbym o tej sprawie, gdyby nie to, że dzisiaj, w innej stresującej sytuacji, gdy moje dziecko poczuło lęk i smutek, powiedziało mi, że "może ten pan miał rację, jak mówił, że jestem ciepły". Jeden głupi trening z osobą pozbawioną empatii i zdolności pracy z wrażliwymi dziećmi, a taki efekt... To wciąż w nim siedzi.
Nie wiem, czy pana trenera stać na jakąkolwiek refleksję. Ale jeśli jakimś cudem to przeczyta to mam nadzieję, że chociaż przez chwilę poczuje wstyd.