Sportowa Warszawa

Sportowa Warszawa

Emocjonująca końcówka dla mistrzów Danii

Powiększ Zwykły Pomniejsz
opublikowano: czwartek, 7 listopad, 2019 - 09:56, aholownia

M.Bodziachowski, na zdjęciu Filip Matczak. fot. M.Bodziachowski, na zdjęciu Filip Matczak.

Emocjonująca końcówka dla mistrzów Danii

Do ostatnich sekund rozstrzygała się batalia koszykarzy Legii z Bakken Bears. Prowadzenia nie udało się dowieźć do końca i to Duńczycy cieszyli się z końcowego triumfu dzięki któremu plasują się na drugim miejscu w grupie H FIBA Europe Cup.

Świetny początek meczu w postaci prowadzenia 8:0 zaliczyli legioniści. Mistrzowie Danii jednak szybko odrobili straty i doprowadzili do remisu. Po udanych akcjach Przemysława Kuźkowa, Filipa Matczaka i Drew Brandona warszawianie odbudowali swoje prowadzenie i po pierwszej kwarcie wygrywali 22:17. Strata Drew Brandona i celny rzut za trzy Chrisa Ortiza pozwoliły Bakken Bears ponownie doprowadzić do remisu 25:25. Kolejne minuty mijały pod znakiem gry kosz za kosz. W połowie drugiej kwarty Duńczycy po raz pierwszy w meczu wyszli na prowadzenie. Stan taki nie trwał długo, faulowany Jakub Nizioł doprowadził do kolejnego remisu. Wyrównana gra trwała już do końca pierwszej połowy. Bakken postawiło na agresywną, wysoką obronę, podopieczni trenera Steffena Wicha grali coraz odważniej, ale legioniści przyśpieszyli i za sprawą dziewięciu z rzędu punktów autorstwa Filipa Matczaka do szatni zeszli z prowadzeniem 42:35.

Z nową energią  do drugiej połowy meczu przystąpili Bakken Bears szybko zdobywając pięć punktów. Na więcej nie pozwalali stołeczni koszykarze, którzy raz jeszcze z pozytywnym skutkiem odparli ataki przeciwników. Do najlepszego strzelca wojskowych, jakim był Filip Matczak, dołączył Michael Finke. Atak Bakken napędzało trio Ortiz-Diouf-Darboe, które  regularnie dostarczało kolejnych punktów swojej ekipie. Sebastian Kowalczyk swoją celną „trójką” wyprowadził Legię na prowadzenie 57:48 na cztery minuty przed końcem trzeciej kwarty. Wówczas jednak lepszy okres gry zaliczyli Duńczycy notując serię punktową 9:0 i tym samym wychodząc na minimalne powadzenie. W ostatniej sekundzie faulowany w sytuacji rzutowej był Michael Finke, Amerykanin na punkty zamienił wszystkie trzy rzuty osobiste i przed ostatnią kwartą Legia odzyskała prowadzenie i wygrywała 64:61.

Emocjonująca ostatnia odsłona starcia rozpoczęła się od punktów Przemysława Kuźkowa na które trafieniem z dystansu odpowiedział Michel Diouf. Po chwili kolejne „oczka” dołożyli Kuźkow, Finke oraz Matczak i tablica wyników skazywała rezultat 73:65 dla legionistów. To była dobra zaliczka przed zbliżającym się końcem meczu, ale Duńczycy nie zamierzali się poddawać i na nieco ponad dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry przegrywali tylko 77:80. Ostatnie momenty meczu przyniosły celny rzut za trzy punkty Jakuba Nizioła i odpowiedź Michela Dioufa. W dosłownie ostatnich sekundach z półdystansu przymierzył Ryan Evans i dał Bakken Bears prowadzenie 84:83, które okazało się końcowym wynikiem pojedynku. Goście w ostatniej chwili sięgnęli po zwycięstwo.

Przed legionistami teraz domowy mecz Energa Basket Ligi z Kingiem Szczecin (niedziela, godz. 17:30) oraz rewanżowy mecz z Katają Joensuu w następną środę.

Nadesłano: Radosław Kaczmarski, Legia Warszawa Sekcja Koszykówki